Witam

Nóż od setek lat służy człowiekowi i nieustannie mamy z nimi ten sam problem. Po jakimś czasie staje się nieostry i miast ciąć to gniecie i miażdży, lub po prostu ślizga się po powierzchni krojonej. To prawda, nawet drogi nóż prędzej czy później się stępi. Kupując nóż musimy pamiętać o jego pielęgnacji, oprócz mycia powinno się go systematycznie ostrzyć. Lepiej często i delikatnie niż rzadko. Idealnie było by przed każdym użyciem kilkakrotnie przeciągnąć ostrze po ostrzałce.

Ostrzałki do noży sklep DomTechniczny24

Czas, więc na praktykę jak ostrzyć.

Pierwsza sprawa to, jaki nóż pragniemy naostrzyć i jaki jest oryginalny kąt ostrza.
Jeżeli nóż jest tani to nie ma, co głowić się kilka razy przejedziemy na ostrzałce i to wystarczy. Jeżeli nóż jest cenny to trzeba podczas ostrzenia zachować pierwotny kąt. Nie polecam samemu ostrzyć noży ceramicznych są niesłychanie twarde i tylko ostrzałki diamentowe dają sobie radę.

Noże zależnie od przeznaczenia ostrzy się pod przeróżnymi kątami. Jeżeli nóż potrzebny jest do krojenia miękkich rzeczy, jak warzywa, można naostrzyć go pod niewielkim kątem 12 stopni. Jeżeli nóż ma być wielozadaniowy i dłużej trzymać ostrość można ostrzyć pod większym kątem 20-25 stopni. Do ostrzenia noży używamy ostrzałkę ceramiczną, ostrzałki diamentowe lub tzw. gotowe komplety ostrzące. Ostrzałki ceramiczne mają najczęściej dwa rodzaje ziarna jedno zgrubne drugie drobniejsze. Tymczasem diamentowe to w większości wypadków kilka granulacji.

Pracę zaczynamy od grubego ziarna(150-200) a kończymy na drobnym(240-600) i dalej to już dla perfekcjonistów 🙂

. Noże ostrzymy pod jednakowym kątem, względem płaszczyzny ostrzałki. Jeśli nie mamy wprawy to można trzymać kciuk między kamieniem a grzbietem noża do zachowania jednakowego kąta.

W trakcie ostrzenia wskazane jest wypłukiwać urobek, co jakiś czas płukać ostrzałkę w wodzie lub ciągle ją polewać. Operacja ta ma na celu wymycie urobku i powoduje, że ostrzałka sie nie zapycha.
Pamiętamy ostrzem non stop w obu kierunkach, kierunkiem posuwisto zwrotnym i prostopadle do ostrza. Nie powinno się się obawiać przesuwania noża po ostrzałce pod włos.

Komplety ostrzące to gotowe rozwiązania dla bardziej zaawansowanych. Przed zakupem najlepiej obejrzeć jakiś film z instrukcją lub odwiedzić forum knives. Kluczową zaletą takich pakietów jest gotowe, przemyślane rozwiązanie ostrzenia, wadą wysoka cena. Nie każdy wyda kilka stów na ostrzenie noża za parę dziesiąt złotych. Jeżeli mamy nożyk za kilkaset to warto.
Jeśli nie chcemy bawić się osełkami płaskimi lub zestawami można użyć ceramicznej ostrzałki krążkowej. Jest to tania, prosta wersja, i niesłychanie skuteczna. Przeciągamy kilkakrotnie nóż po krążkach w tył i przód. Ostrze noża nie jest, co prawda wypolerowane i szybciej będzie się nam zużywał, ale każdy laik lub pani domu (niemogąca doprosić się swego męża o naostrzenie) na pewno nie będzie uskarżać się na tępe noże. Nie reklamuję ostrzałek krążkowych diamentowych lub stalowych. Te pierwsze frezują ostrze a te drugie to nie wiem, co robią, ale na pewno nie ostrzą w pełnym słowa znaczeniu.

Na koniec dorzucę jeszcze dwie uwagi. Pierwsza to, aby pamiętać, żeby nie przetrzymywać noży luźno wepchniętych do szuflady lub zlewu. Cyklicznie się zdarza, że ostrze podczas otwierania i zamykania szuflady uderza w inne sztućce i tępi się, poza tym to niebezpieczne i może pojawić się krew. I druga uwaga to krajać należy zawsze na miękkim podłożu, deska z drewna lub deski z tworzywa. Nie ma nic gorszego jak krojenie ostrym nożem na ceramicznym talerzu lub na stalowym półmisku.

Witam, żeby nie przedłużać to napiszę że prawie żadna, ale od początku:

Wymiary śrub według norm ISO mogą różnić się od tych określonych w normach DIN, mimo że często są do siebie bardzo podobne. Główne różnice dotyczą m.in.:

Geometrii śruby
Czasami różnice dotyczą wysokości łba, średnicy łba czy kształtu pod łbem.
Przykład: Śruba sześciokątna DIN 933 i ISO 4017 – mają podobne zastosowanie, ale śruby ISO 4017 mogą mieć nieco niższy łeb niż ich odpowiedniki DIN 933.

Dlatego w naszym sklepie stosujemy tylko normy DIN 933 – https://domtechniczny24.pl/%C5%9Bruby-z-%C5%82bem-sze%C5%9Bciok%C4%85tnym.html
Długości gwintu
Normy ISO często mają krótszą długość gwintu w porównaniu do norm DIN ( jak kupuje się śruby zamkowe to każdy chce z długim gwintem).
Przykład: Śruby metryczne o tej samej długości mogą mieć różną długość części gwintowanej.
Oznaczenie i zakres wymiarowy
Niektóre wymiary dostępne w normie DIN mogą nie występować w normie ISO i odwrotnie.
Zgodności zamiennej
W wielu przypadkach śruby ISO mogą zastępować śruby DIN, ale nie zawsze jest to możliwe bez wpływu na dopasowanie bo wytrzymałość określa się kl.
ISO jest normą międzynarodową, a DIN jest normą krajową (niemiecką), choć może być zgodna z ISO.

Normy DIN (Deutsches Institut für Normung) i ISO (International Organization for Standardization) różnią się głównie zakresem obowiązywania i organizacją, która je opracowuje

Hejka
Okres grzewczy już się rozpoczął, co prawda jaranie w piecu nie jest moim ukochanym zajęciem, no, ale jak trzeba to trzeba. I tak rutynowy obyczaj: wstawać wcześniej rano, włożyć się w ubrania robocze, maska przeciw pyłowa albo lepiej przeciwko gazowa na twarz, rękawice na dłonie i do kotłowni. Usunąć popiół, czyścić piec, co jakiś czas oczyścić górny szyber do tego celu są szczotki kominiarskie, generalnie masakra. A jeszcze ten potworny, ciemny, smolisty nalot na wewnętrznych ściankach pieca. To mnie doprowadzało do szału. Miał wiadomo jak się pali winien być wilgotny w toku spalania emituje się cała mnóstwo związków sadza, smoła i takie tam inne i oblepia palenisko od wewnątrz, smoła może być bardziej lepka a czasami mniej, ale zawsze mam problem z usunięciem tego świństwa, które obklejając wewnętrzne ścianki w dużej mierze redukowało sprawność pieca.

 
Wolno powiedzieć, że smoła działa jak izolator, im grubsza warstwa (oblepiona na dodatek popiołem) tym mniej energii z spalanego miału lub żaru, przedostaje się przez stalowe ścianki do wody, a więcej leci w komin, czyli ubytek kasy (nie mówiąc już o sąsiadach, którzy wdychają to wszystko, na pewno nie na zdrowie). Nie mam pojęcia jak to policzyć, ale wiem, że jak palenisko jest super czysty to woda, nagrzewa mi się natychmiast, a jak piec jest upaprany to nader wolno, logiczne!
Następna przypadek to komin, który trzeba czyścić chociaż raz w roku, bo zachodzi sadzą i tu też koszty, bo albo zapłacić kominiarzowi albo samemu nabyć wycior do komina i drut lub sznur. Należy wtedy wejść na dach ewentualnie od spodu, a jak porządnie wtedy się wygląda 🙂

No i docieram do końca. Znajomy powiedział mi, że jest takie coś jak przyśpieszacz spalania sadzy, różne są na rynku, ale najbardziej znany i skuteczny jest Sadpal – do kupienia w sklepie Dom Techniczny Wieluń lub na stronie – https://domtechniczny24.pl/sadpal-katalizator-worek-1kg.html .

To taki zielonkawy proszek, niepalny i nie wybuchowy, którego dosypuje się do paliwa ( miału, węgla, drewna) i wówczas piec jest w środku utrzymany w porządku. Jak go zakupiłem w sklepie internetowym i dorzuciłem pierwszy raz to płomień zabarwił mi się na żółto-zielono i dym z komina leciał nie ciemny jak zazwyczaj, ale białoszary albo taki biały. Znaczy to, że spalanie jest pełne. Na opakowaniu pisało, że używanie go jest ekologiczne, no i ma to sens podobnie jak katalizatory w samochodach, dopalają paliwo i mniej substancji szkodliwych przedostaje się do atmosfery.


Teraz nieco o skutkach stosowania Sadpalu, co zauważyłem: palenisko jest w środku popielaty albo biały, to zależy ile dodam proszku. Tak na oko to daję za każdym razem plus minus niepełne trzy czubate łyżki stołowe na wsad (piec mam 60kW). Jak dodam więcej sadpalu to jest w wewnątrz suchutko i biało, fajnie to wygląda. Czyścić palenisko i tak trzeba, bo popiołu to jest od groma, ale jest on suchy i nie ma z tym problemu. Pomimo tego na bokach robi się tak łuska jak na wyschniętych jeziorach, i odpada po czasie. Na koniec napiszę, co powiedział mi znajomy jak zawołał kominiarza żeby tak na wszelki przypadek wyczyścił komin, kominiarz po robocie zszedł z drabiny zagadał, że komin był bez zabrudzeń, bo chyba ktoś go niedawno czyścił albo stosujesz pan, Sadpal.

Nagminnie spotykamy się z poziomami ochrony IP, postaram się opisać co one oznaczają.
IP to inaczej poziom ochrony urządzenia (obudowy) przed penetracją czynników niebezpiecznych: pyły- pierwsza liczba, woda-druga liczba. Tak np zanurzeniowa pompa do wody ma IP69


Co oznaczają poszczególne stopnie obrazuje tabela:

Pierwszy znak (IPx0): zabezpieczenie przed obcymi ciałami stałymi

0 brak ochrony
1 ciała obce o wielkości ponad 50 mm
2 ciała obce o rozmiarze ponad 12,5 mm
3 ciała obce o wielkości ponad 2,5 mm
4 ciała obce o wymiarze ponad 1 mm
5 ochrona przed kurzem
6 całkowita ochrona przed pyłem

Drugi znak (IP0x): zabezpieczenie przed przedostaniem się wody

0 brak ochrony
1 krople wody spadające pionowo
2 krople wody spadające na obudowę pod kątem 15°
3 krople wody spadające na obudowę pod kątem 60°
4 krople wody spadające pod dowolnym kątem, np. wiatr z deszczem
5 krople wody spadające z dowolnego kierunku
6 silne strumienie wody z dowolnego kierunku
7 niecałkowite zanurzenie 15cm-1metr w czasie 30 min
8 ciągłe zanurzenie bez limitu czasu na głębokości poniżej 1metr
9 struga wody o ciśnieniu 80-100 bar i temperaturze do 80 stopni Celcjusza

Tak wygląda sprawa z klasą IP. Ten stopień ochrony jest wyszczególniany na wszystkich elektronarzędziach Dremel, maszynkach elektrycznych do cięcia gresu Rubi, spawarkach Ideal , przedłużaczach elektrycznych i innych. Warto na to zwrócić uwagę gdy np. będziemy potrzebowali korzystać coś na zewnątrz czy myć narzędzie wodą.

Narka

Dzień dobry
Teraz nieco o takiej banalnej rzeczy jak zawieszenie półki – tak to można pewnie określić w kabinie prysznicowej. Małżonka uradziła zastąpić starą zardzewiałą na nową niby nierdzewną, ale coś mi się wydaje, że za taką niską cenę to jest zapewne wyrób nierdzewno podobny, czas pokaże. Nieważne w ogóle uszykowałeym się jak zawsze profesjonalnie do takiej operacji, czyli gąsior piwa raciborskiego, wykrywacz przewodów, wkrętarka i wiertło do wiercenia bez udaru.

Oznaczyłem poziomicą pion, przewodów pod płytkami nie było i poczynam wiercić, a tu niespodzianka. Wiertełko ślizga się jak ja w ostatnim czasie na lodowisku. Przypomniałem sobie, że szare płytki na ścianie były chyba gresowe, jak bym wiercił 50 cm dalej to tam są zwykłe szkliwione.

No i co teraz? Udaru nie włączę, bo płytki popękają, a i tak niewiadomo czy by się udało przecież taki gres to potwornie twardy. W następstwie tego powiedziałem sobie, że już przenigdy nie dam się namówić na gres w łazience. To jest bez sensu, mrozoodporne płytki na ścianę, i jeszcze o twardości takiej, że jak bym je dał na podłogę to się nie zetrą przez 1000 lat. Tylko szkliwione do wnętrz, no chyba, że kwestia koloru.. No dobra, ale kłopot pozostaje, jedyne wyjście to wiertła diamentowe.

Są dwa typy: takie z nasypem diamentowym np.: wiertła diamentowe do gresu na wkrętarkę na mokro lub na szlifierkę na sucho, lub dużo droższe z segmentem diamentowym dostosowane do adaptera, który podaje wodę, np.: wiertła do gresu Rubi ( te ostatnie rubi wycofało) . Woda w Rubi jest podawana pod ciśnieniem wężykiem i przez środek wiertła, ochładza i wypłukuje urobek. Pierwsze Graphite z nasypem wiercą w gresie maksymalnie 10 – 11 otworów, a te Rubi to setki. Mnie potrzeba wywiercić tylko 4 no i może jeszcze potem kilka.

Więc wziąłem Graphite 8mm. Takie wiertło winno pracować na mokro i z prędkością nie większą niż 200-400 obrotów na minutę. Więc do wiercenia jedynie wkrętarka akumulatorowa. Jak się wierci w podłodze to nie problem, bo wystarczy z plasteliny ulepić taki wał i wlać tam troszkę wody, gorzej jak to jest ściana, wtedy albo adapter do otwornic, albo wężykiem z kranu polewać, trochę się nabrudzi.

Operacja trwała dość długo, bo taki otwór to się wierci z kilka minut, ja się nie spieszyłem, grunt, że wyszło. I jeszcze trochę o technice, zaczynamy wiercić pod kątem – wcinamy się pierw jedną stroną a potem zagłębiamy wiertło w całości pod kątem 90 stopni. I gotowe, półka utwierdzona, kabina posprzątana, piwo wypite, można zażywać ablucji.